sobota, 19 maja 2012

TO JUŻ KONIEC

Kończę z pisaniem bloga ze względu na małą liczbę wyświetleń, mało obserwatorów i komentarzy (to nie tak bardzo istotne). Chodzi o to, że mało osób czyta moje wypociny i nie opłaca mi się pisać dalej... Dziękuję, żegnam.

niedziela, 6 maja 2012

CD ROZDZIAŁU III

Od tyłu ktoś mnie złapał za pupę, myślałam, że to Max, odwróciłam się, ale był to ktoś zupełnie mi obcy, zaczął się do mnie dobierać, przestraszyłam się i nie wiedziałam co mam robić. Nagle uderzył go Max, a ja upadłam.
- Co ty robisz?! Dobrze wiedziałeś, że to moja dziewczyna! A po za tym to słaby sposób na podryw! Dziewczyny się nie maca jak jakąś kukłę lub lalkę ze sklepu porno... Zapamiętaj, ona - wskazał na mnie palcem - dla ciebie będzie zawsze niedostępna! Nie dopuszczę ciebie do niej!
- Hahahahah zerżnąłbym ją gdybym tylko chciał! - otarł krew z ust. A wtedy Max znowu się na niego rzucił, pobili się, wreszcie Max opanował się... Popatrzył tylko i splunął w kierunku zboczeńca... Podszedł do mnie, kucnął i poprawił mi kosmyk włosów.
- Już dobrze? Zrobił ci coś?
- Niee chyba wszystko w porządku.
- To chodź - objął mnie i wziął na ręce.
- Poradziłabym sobie - zażartowałam wreszcie.
- Już to widzę... Jak tu dotarłaś, ktoś cię przywiózł?
- Mam skuter na parkingu.
- Dobrze, chodźmy tam.
- Ale możesz mnie opuścić - :)
- Żeby ktoś mi jeszcze ciebie zabrał? W życiu...
- Oj misiu... - dostał buziaka w policzek.
- Ok, przekonałaś mnie, możesz iść sama haha.
- A tak w ogóle... kto to był?
- Lepiej będzie dla ciebie jak go nie poznasz, to bardzo zły typ... Mam nadzieję, że na razie jesteś bezpieczna.
- Ale powiedz chociaż jak się nazywa...
- Christopher Bennett... Możesz do mnie wpaść? Wiem, że jest dosyć późno, ale proszę.
- Okej, tylko zadzwonię, że się spóźnię.
- Ooo jaka ty grzeczna! Haha
- Tylko mnie nie drażnij, bo kotek pokaże swe pazurki - :P
- Dobrze, dobrze... wolę nie ryzykować hahaha. - zadzwoniłam do rodziców i powiedziałam, że będę później, muszę im wszystko mówić, bo nadal uważają, że jestem małolatą... wkurzające!
- Już?
- Taak.
- Daj mi rękę - kuszące spojrzenie.
- Skoro nalegasz haha - szliśmy chwilę nie odzywając się.
- Słuchaj, mówiłem ci, że zmieniam szkołę?
- No tak... Bardzo się z tego powodu cieszę, nawet byłam na stronie internetowej tej szkoły... Ona jest bardzo daleko stąd... Nie wiem czy wytrzymam cały rok szkolny bez ciebie... - zrobiło mi się smutno, poczułam łzę spływającą po policzku.
- Kochanie - otarł czule mój policzek i pocałował mnie w niego. - właśnie w tym rzecz... Czy może chciałabyś pojechać ze mną? Byłem tam i znalazłem świetny apartament! Na pewno się zmieścisz. To twoja szansa, ciągle będziemy blisko siebie, czy to nie wspaniałe?
- Teraz nie wiem co mam powiedzieć... To... to świetna nowina!
- Dyrektorka zapowiedziała, że mogę zabrać jedną osobę, aby się ze mną uczyła w tej szkole.
- To super! - właśnie do mnie dotarło - przecież wiesz, że u mnie słabo z kasą...
- Tak, wiem... Ale szkoła tak bardzo mnie tam chce, że opłaci nam wszystko: apartament, szkołę, wyżywienie będziemy mieć zapewnione!
- Serio? Jeśli tak to wchodzę w to! Dziękuję, że właśnie o mnie pomyślałeś. - przytuliłam go.
- Nikogo innego bym nie chciał. Chodź, usiądźmy na tej ławce
- Dobrze. - i wtedy zbliżył się do mnie... Zaczęliśmy namiętnie się całować.
- To co? Wbijamy do mnie! - zdążyłam wysłać smsa do mamy.
************************************
Zostanę na noc u Maxa :) Nie martw 
się o mnie, wrócę jutro popołudniu.
************************************
Wziął mój skuter, a ja usiadłam za nim i odjechaliśmy.

ROZDZIAŁ III

Wróciłam do domu, wyczerpana, na nic nie miałam siły... W końcu było to czternaście godzin nieustannej jazdy. Czekała już na mnie gorąca kąpiel (dzięki Bogu, że mam tak kochaną mamę, która myśli o wszystkim (tak, mieszkam jeszcze z rodzicami... chociaż planowałam już przeprowadzkę, która nie wypaliła)), skorzystałam z niej. Przespałam całe 24h.

***
Obudziłam się, ziewnęłam. W telefonie 6 nieodebranych od Czoki, 4 od Jus, zdziwiłam się, bo nic nie było od Sama... W chwili gdy o nim myślałam, napisał do mnie Max.
************************************
Hej kotku :* To dzisiaj miałaś 
wrócić?Spotkajmy się jak
 najszybciej!Jak najszybciej, ale 
po moim treningu, buziole :*** 
************************************
Jestem zmęczona, innym 
razem, misiu :**
************************************
No dobrze, 3ym się! :) 
************************************
Postanowiłam sprawdzić co tam po trzytygodniowej przerwie na Facebooku, okazało się, że jest mnóstwo zaproszeń od nowo poznanych znajomych z kolonii, w tym od Sama. Oczywiście zawsze ON przykuwa moją uwagę, czego czasami nie chcę widzieć... No nic... Wszystkie zaproszenia zaakceptowałam. Pomyślałam, że czas się ubrać, wybrałam <klik>. Rodzice zanudzali, więc wyszłam do Czoki. Gadałyśmy kilka godzin, przecież długo mnie nie było... Musiała się nacieszyć :). Umówiłyśmy się na zakupy w niedalekiej przyszłości. Pomyślałam, że mogłabym się jednak wybrać na trening mojego kochanego, pomknęłam do garażu po skuter, 3 minuty i byłam. 
Trening jeszcze trwał, Max bez koszulki, rozkosz! Jego koledzy też zmysłowi, ale mój najlepszy :D.
Maxinni (tak na niego czasami mówię :D) zauważył mnie, cmoknął w powietrzu w moją stronę (jakby zareagowała dziewczyna taka jak ja?) oczywiście uśmiechnęłam się :). Podbiegł i pocałował mnie w policzek. Widać, że się stęsknił, jego zachowanie było słodkie, bo mimo srogiego trenera (pana Callena) niepozwalającego na przerywanie trenowania, o którym tak mi opowiadał i narzekał na niego Max... to mój kochany usiadł przy mnie łapiąc mnie za rękę przeciągnął mnie na siebie i znowu ucałował, postanowiłam nie stać i chciałam usiąść obok niego, ale on wziął mnie na kolana.
- Jednak przyszłaś! Co tam, kochanie?
- Hmmmm chyba dobrze...
- Coś jesteś nie w sosie.
- Może dlatego, że jestem zmęczona...
- Mogę cię jakoś rozbudzić - :D i zaczął mnie łaskotać, chichotałam w niebogłosy. 
- Aaaa, proszę przestań! Hahahahah Maaax! Ty potworzee hahahahhahah!
- I jak, lepiej?
- Z pewnością! Hahaha - nagle zauważyłam idącego ku nam pana Callena - Ej Max - szepczę - twój trener tu idzie... Może ja sobie już pójdę?
- Spookojnie - :) - poczekasz aż skończy się trening? Mam dla ciebie niespodziankę... - zaciekawił mnie.
- Co ty tu robisz Max?! Powiedziałem, że jest przerwa?! Inni koledzy się męczą, a ty się obijasz?! 20 pompek! Dyscyplina musi być! - rozwścieczony trener dziwnie się na mnie popatrzył...
- A to kto? Niech tylko nie przeszkadza laleczka - wymusił uśmiech.
- Ja tu tylko na chwi...
- Dobrze, spokojnie, możesz przychodzić kiedy zechcesz - zdziwiły i ucieszyły zarazem mnie te słowa. Przynajmniej dostałam pozwolenie :).
- Poczekaj na mnie maleńka! Za pół godziny koniec!- powiedział Max.
Trener okazał się miły. Powiedział, że krzyczy tak na chłopaków, bo wierzy, że daleko zajdą, aby zajść wysoko muszą dużo ćwiczyć. Polubiłam tego gostka, mogłabym z nim rozmawiać wieki! Z daleka zauważyłam Czoki, myślałam, że ona do mnie, a tym czasem całuśnie przywitała jakiegoś kumpla Maxa, chłopak złapał ją w pasie i odeszli, bo akurat nastąpił koniec treningu.







Paul Callen - trener Maxa, bardzo miły. Charakteryzuje się tym, że umie baaaardzo 
głośno krzyczeć :P











A że dzisiaj tak się
rozpędziłam to dodam
jeszcze jeden rozdział :D
" Jeeeeeeej! Cieszmy się!"

piątek, 4 maja 2012

ROZDZIAŁ II

Siedziałam tak jeszcze w toalecie pociągowej z jakieś 10 min. chociaż wydawało mi się, że zajęło mi to pół godziny. Toaleta nie była tylko dla kobiet. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi...
- Zajęte! - szybko się ogarnęłam, wytarłam łzy i wyszłam (nie mogłam się przyzwyczaić do wodoodpornego tuszu... ciągle myślałam, że wyglądam jak potwór z rozmazanym tuszem na mordzie...). Zobaczyłam Samona wyjmującego papierosa. Chyba mnie nie rozpoznał, bo wcześniej założyłam kaptur, czego nigdy nie robię, mało istotne... Widać było u niego zdenerwowanie, patrzył w ekran HTC, chciał zapukać jeszcze raz, ale wtedy zauważył mnie. Od razu złe emocje mu przeszły jak po użyciu magicznej różdżki. Myślałam, że zacznie mnie wypytywać o wszystko, myliłam się.
- Znasz Dan?
- Noo, no tak. - wydawało mi się to dziwne, przecież to ja jestem Dan...
- Wiesz może gdzie jest? Już zorientowałem się, że mnie unika, ale muszę jej coś przekazać. - speszył się. - Dasz jej to?
- Yyyy jasne...
- Dzięki... Wiesz co? Teraz wszystkie dziewczyny przypominają mi ją, a ty najbardziej... Chyba mam jakąś schizę... Aaaa dobra, nieważne. Dzięki... - czułam, że był mocno przybity. Wszedł do toalety, a ja wróciłam na miejsce...

***
Koniec podróży... właśnie czekam na tatę na peronie, ponieważ nie chciałam już za rok przyjechać na tą kolonię to wszyscy obściskali, najgorsze rozstanie było z Samem... przeszedł obok mnie tak obojętnie, jak gdyby nigdy nic...



Nie wiem co mam robić, Samon mi się bardzo podoba, ale mam już chłopaka, którego kocham... No cóż, będę musiała wybrać, a to trudna decyzja...


***SAM***

Coś się dzieje z Dan... Chciałbym z nią porozmawiać, przytulić, pocałować, ale wiem, że nie mogę, ona mi na to nie pozwoli... W ogóle się nie odzywa. Czy mogła stracić kogoś bliskiego? Może dobrze by było jakbym ją odwiedził? Pamiętam gadaliśmy... podała mi swój adres... Aaah moja pamięć... Spróbuję sobie przypomnieć. W każdym razie nie teraz, nie mam na to czasu.... Pomyślałem, aby przekazać Danielle wiadomość, napisałem karteczkę i  dałem do przekazania jej kumpeli... Była bardzo podobno do niej... Wszędzie ją widzę na reklamach, w internecie, wszędzie... nawet ludzie mi ją przypominają. Przez te wszystkie myśli powróciłem do nałogu... Nie wiem dlaczego, ale jestem kłębkiem nerwów. 








Przepraszam, że krótki, 
ale na następny raz spróbuję 
wypocić coś więcej :P 
Może:
 5 komentarzy = nowy rozdział ?