niedziela, 6 maja 2012

CD ROZDZIAŁU III

Od tyłu ktoś mnie złapał za pupę, myślałam, że to Max, odwróciłam się, ale był to ktoś zupełnie mi obcy, zaczął się do mnie dobierać, przestraszyłam się i nie wiedziałam co mam robić. Nagle uderzył go Max, a ja upadłam.
- Co ty robisz?! Dobrze wiedziałeś, że to moja dziewczyna! A po za tym to słaby sposób na podryw! Dziewczyny się nie maca jak jakąś kukłę lub lalkę ze sklepu porno... Zapamiętaj, ona - wskazał na mnie palcem - dla ciebie będzie zawsze niedostępna! Nie dopuszczę ciebie do niej!
- Hahahahah zerżnąłbym ją gdybym tylko chciał! - otarł krew z ust. A wtedy Max znowu się na niego rzucił, pobili się, wreszcie Max opanował się... Popatrzył tylko i splunął w kierunku zboczeńca... Podszedł do mnie, kucnął i poprawił mi kosmyk włosów.
- Już dobrze? Zrobił ci coś?
- Niee chyba wszystko w porządku.
- To chodź - objął mnie i wziął na ręce.
- Poradziłabym sobie - zażartowałam wreszcie.
- Już to widzę... Jak tu dotarłaś, ktoś cię przywiózł?
- Mam skuter na parkingu.
- Dobrze, chodźmy tam.
- Ale możesz mnie opuścić - :)
- Żeby ktoś mi jeszcze ciebie zabrał? W życiu...
- Oj misiu... - dostał buziaka w policzek.
- Ok, przekonałaś mnie, możesz iść sama haha.
- A tak w ogóle... kto to był?
- Lepiej będzie dla ciebie jak go nie poznasz, to bardzo zły typ... Mam nadzieję, że na razie jesteś bezpieczna.
- Ale powiedz chociaż jak się nazywa...
- Christopher Bennett... Możesz do mnie wpaść? Wiem, że jest dosyć późno, ale proszę.
- Okej, tylko zadzwonię, że się spóźnię.
- Ooo jaka ty grzeczna! Haha
- Tylko mnie nie drażnij, bo kotek pokaże swe pazurki - :P
- Dobrze, dobrze... wolę nie ryzykować hahaha. - zadzwoniłam do rodziców i powiedziałam, że będę później, muszę im wszystko mówić, bo nadal uważają, że jestem małolatą... wkurzające!
- Już?
- Taak.
- Daj mi rękę - kuszące spojrzenie.
- Skoro nalegasz haha - szliśmy chwilę nie odzywając się.
- Słuchaj, mówiłem ci, że zmieniam szkołę?
- No tak... Bardzo się z tego powodu cieszę, nawet byłam na stronie internetowej tej szkoły... Ona jest bardzo daleko stąd... Nie wiem czy wytrzymam cały rok szkolny bez ciebie... - zrobiło mi się smutno, poczułam łzę spływającą po policzku.
- Kochanie - otarł czule mój policzek i pocałował mnie w niego. - właśnie w tym rzecz... Czy może chciałabyś pojechać ze mną? Byłem tam i znalazłem świetny apartament! Na pewno się zmieścisz. To twoja szansa, ciągle będziemy blisko siebie, czy to nie wspaniałe?
- Teraz nie wiem co mam powiedzieć... To... to świetna nowina!
- Dyrektorka zapowiedziała, że mogę zabrać jedną osobę, aby się ze mną uczyła w tej szkole.
- To super! - właśnie do mnie dotarło - przecież wiesz, że u mnie słabo z kasą...
- Tak, wiem... Ale szkoła tak bardzo mnie tam chce, że opłaci nam wszystko: apartament, szkołę, wyżywienie będziemy mieć zapewnione!
- Serio? Jeśli tak to wchodzę w to! Dziękuję, że właśnie o mnie pomyślałeś. - przytuliłam go.
- Nikogo innego bym nie chciał. Chodź, usiądźmy na tej ławce
- Dobrze. - i wtedy zbliżył się do mnie... Zaczęliśmy namiętnie się całować.
- To co? Wbijamy do mnie! - zdążyłam wysłać smsa do mamy.
************************************
Zostanę na noc u Maxa :) Nie martw 
się o mnie, wrócę jutro popołudniu.
************************************
Wziął mój skuter, a ja usiadłam za nim i odjechaliśmy.

2 komentarze:

  1. podoba mi się jak piszesz mam nadzieję, że kolejne rozdziały będą jeszcze lepsze :D♥

    OdpowiedzUsuń
  2. rozkręcaj się szybciej bo mnie zżera ciekawość <333

    OdpowiedzUsuń