piątek, 4 maja 2012

ROZDZIAŁ II

Siedziałam tak jeszcze w toalecie pociągowej z jakieś 10 min. chociaż wydawało mi się, że zajęło mi to pół godziny. Toaleta nie była tylko dla kobiet. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi...
- Zajęte! - szybko się ogarnęłam, wytarłam łzy i wyszłam (nie mogłam się przyzwyczaić do wodoodpornego tuszu... ciągle myślałam, że wyglądam jak potwór z rozmazanym tuszem na mordzie...). Zobaczyłam Samona wyjmującego papierosa. Chyba mnie nie rozpoznał, bo wcześniej założyłam kaptur, czego nigdy nie robię, mało istotne... Widać było u niego zdenerwowanie, patrzył w ekran HTC, chciał zapukać jeszcze raz, ale wtedy zauważył mnie. Od razu złe emocje mu przeszły jak po użyciu magicznej różdżki. Myślałam, że zacznie mnie wypytywać o wszystko, myliłam się.
- Znasz Dan?
- Noo, no tak. - wydawało mi się to dziwne, przecież to ja jestem Dan...
- Wiesz może gdzie jest? Już zorientowałem się, że mnie unika, ale muszę jej coś przekazać. - speszył się. - Dasz jej to?
- Yyyy jasne...
- Dzięki... Wiesz co? Teraz wszystkie dziewczyny przypominają mi ją, a ty najbardziej... Chyba mam jakąś schizę... Aaaa dobra, nieważne. Dzięki... - czułam, że był mocno przybity. Wszedł do toalety, a ja wróciłam na miejsce...

***
Koniec podróży... właśnie czekam na tatę na peronie, ponieważ nie chciałam już za rok przyjechać na tą kolonię to wszyscy obściskali, najgorsze rozstanie było z Samem... przeszedł obok mnie tak obojętnie, jak gdyby nigdy nic...



Nie wiem co mam robić, Samon mi się bardzo podoba, ale mam już chłopaka, którego kocham... No cóż, będę musiała wybrać, a to trudna decyzja...


***SAM***

Coś się dzieje z Dan... Chciałbym z nią porozmawiać, przytulić, pocałować, ale wiem, że nie mogę, ona mi na to nie pozwoli... W ogóle się nie odzywa. Czy mogła stracić kogoś bliskiego? Może dobrze by było jakbym ją odwiedził? Pamiętam gadaliśmy... podała mi swój adres... Aaah moja pamięć... Spróbuję sobie przypomnieć. W każdym razie nie teraz, nie mam na to czasu.... Pomyślałem, aby przekazać Danielle wiadomość, napisałem karteczkę i  dałem do przekazania jej kumpeli... Była bardzo podobno do niej... Wszędzie ją widzę na reklamach, w internecie, wszędzie... nawet ludzie mi ją przypominają. Przez te wszystkie myśli powróciłem do nałogu... Nie wiem dlaczego, ale jestem kłębkiem nerwów. 








Przepraszam, że krótki, 
ale na następny raz spróbuję 
wypocić coś więcej :P 
Może:
 5 komentarzy = nowy rozdział ?


5 komentarzy:

  1. świetny rozdział i cały blogasek..
    czekam z niecierpliwością na następny <333

    OdpowiedzUsuń
  2. czekam na następny...świetny blog !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. normalnie kocham tego bloga choć masz mało rozdziałów już mnie wkręciło !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. dawaj następny rozdziałek <333

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne kocham <333

    OdpowiedzUsuń